🎵
LETRA
Weekend z życia dilera Stres trzyma go odkąd otworzył ślipia Długa była noc, to już piętnasta godzina On wstał, niewiele kimał, patrzy w słuchawę Od osób trzech trzydzieści nieodebrane Noż kurwa, to ci, dzięki którym on zarabia Szkoda myśli se, ale humor mu poprawia To, że sobota jest i wieczór się zbliża Liczy na wampira co kira jak wpada w wira Przerwana cisza pod blokiem czeka taryfa On wsiada i drzwi zamyka Ustawka, trójka szarpana przez harpagana Dwa dni, jego kichawa biała jak ściana Na głowę po kilka samar, melina z rana Masz tydzień na spłatę siana, pozdrówka nara I śmiga cierpem z powrotem, dwudziesta pierwsza Nokia, melodia dzwoni, ktoś znów chcę węża 30-stka gwarantowana padnie tej nocy Ich melanż do jego mana tak to się toczy Niejeden gotuje cracka dla większej mocy Świadomy jak ta zabawa się może skończyć Wszystko się może zdarzyć, weekend dilera Kogoś kieszeń uwiera, noc nie umiera Melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi Życie, życie, dragi, flota ludzi nęci Obrał kierunek magazyn, uzupełnia zapasy Szare ulice Warszawy dziś trasą jego pracy Tranzyt między magazynem a klientem jest Jeszcze wcześniej spore zamówienie pęknie Pięknie, jaźwa uśmiechnięta Cyfry w bani liczy, by się nie przeliczyć Zgarnąć sos nie wyjść z niczym Koks, koks, koks, weekend z życia dilera Diluję, więc zyskuję, Ty tracisz, bo jedziesz w melanż Wiesz, że kolędnicy ze stolicy lubią się zniszczyć Weekendowe balażki, wóda, jointy, z sniffem whisky Sobotnia noc się kończy, już zmęczony Mętny wzrok jego patrzał podkrążony Wita niedzielny poranek, co, co jest grane Chociaż pełne kiermany, w bani paranoja, zamęt wbija Na bazę myć, spać, zasuwa zamek, liczy sos Wszystko się zgadza, teraz spanie Wszystko się może zdarzyć, weekend dilera Kogoś kieszeń uwiera, noc nie umiera Melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi Życie, życie, dragi, flota ludzi nęci W czwartek odebrał temat, pakę nochala W tydzień to opierdala, bo zapierdala Musiał wszystko pociachać, dokładna szala Skala w chuja nie wali, wszystko się zgadza Taka jest jego praca, to się opłaca Dla niego, dlaczego? Nie pytaj, posłuchaj Każdy ma życie i swoją drogę Jak się prowadzi, jak poradzi sobie To sam wie i nikt mu nie powie, inaczej Jesteś kowalem z towarem na chacie Wybrałeś ten handel, więc znasz konsekwencje I przypał prewencje wliczone w tą kwestię Warszawski styl Właśnie tak chłopaku Ciemna Strefa sprawdź to RPK 2011 BGU Zapach miasta... latam za sosem.. latam za sosem.. Betonowy busz, busz.... idę po drewno do lasu Wszystko się może zdarzyć, weekend dilera Kogoś kieszeń uwiera, noc nie umiera Melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi Życie, życie, dragi, flota ludzi nęci Ważne że biznes się kręci! [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
◎ Más canciones de Bonus RPK
Ver artista#TítuloÁlbumDuración
- 160-tkaSingle--:--
Bonus RPK
- 2Aktualizuje DaneSingle--:--
Bonus RPK
- 3Anty fałszSingle--:--
Bonus RPK
- 4Artysta KombinatorSingle--:--
Bonus RPK
- 5Arytmia Serca (Remix) (ft. ATR MF & Szpaku)Single--:--
Bonus RPK
- 6Autentyczny rapSingle--:--
Bonus RPK