🎵
LETRA
W szponach nienawiści Wszędzie agresja i przemoc, ogólna niemoc Gdzie wspólna nienawiść prowadzi wciąż na ślepo Ciągle biegnąc czasem wychodzi demon To takie alter ego, który tłumię sobie często To przekleństwo ludzi mieszkających w getto Gdzie o [?] łatwo, a o pieniądze ciężko Każdy chce rozbić bank, jak skarbonkę dziecko Gdzie brak hajsu ziomek, tam rodzi się przestępstwo Ból rodzi ból, nienawiść bierze górę Gdy patrzę na to, co oni robią w ogóle Łza się w oku kręci, w głowie myśli ponure Niejeden w takim stanie sięgnął szybko po sznurek Ja nie zamulę, choć wokoło kurew wiele Kumulacja złości, lecz wspierają przyjaciele Tu bita piątka z ziomkiem i ruszamy w teren O reszcie się nie mówi, uważaj na siebie Czasami zastanawiam się do czego to zmierza Pies ogrodnika wyjada komuś z talerza Zawiść niechęć przymiera, o tym ta teza Obcinasz nie swoje, także dostajesz zeza Przestań oglądać się na innych, zajmij się sobą Bo dla nikogo tu nie jesteś świętą krową W końcu kogoś wkurwisz i przerobi z Tobą Tak jest, jak myślisz chujem zamiast głową Ponoć najgorzej kończą ludzie bez pokory Niczego się nie uczą, a później tłumią gorycz Ich nienawiści [?] wciąż paskują pozory W nich prędzej znajdziesz kłody niż życiowe potwory Skończ już pierdolić, że to świat jest zepsuty Że jesteś nim struty i wszystko jest do dupy Negatyw, pozytyw jak medal ma dwie strony Więc lepiej być życzliwym niż chamem pierdolonym W szponach nienawiści, w nienawiści szponach Wciąż za hajsem wyścig, zawiść, zazdrość, Wszystkim dookoła, wszystkim, wszystkim dookoła Wszystkim dookoła, wszystkim, wszystkim dookoła W nienawiści szponach wciąż żyjemy ziomal Na dzielnicach, osiedlach Warszawy i Krakowa Stale rośnie ciśnienie, wkurwienie na rejonach Ty też musisz w tym żyć, wiesz dopóki nie skonasz Więc swoją drogą idź, tak byś nie został przykładem Jak kończy każdy błazen, gdy spierdoli sprawę Kły masz [?] stale, pysk niby nie szklanka Lecz różnie może być, kiedy kończy się sielanka Czasem nerwy puszczają, ciśnienie osiąga zenit Wtedy słychać na mieście, że się znowu pocięli Litości tutaj nie ma, nie widać na tej dzielni Tu krzyk umiera w ciszy, to tutaj chleb powszedni [?] proszę wszystko z kielni Słyszę obok [?] jakiś ze wsi chłystek Znów tracę czas, co za kurwy myślę I wyobrażam sobie jak ich topię w Wiśle Od małego wychowanie w stresie, w tej dżungli Gdzie nie brakuje wciąż węszących kundli Na sto procent ktoś Cię wkurwi, wierz mi Inteligencja to przywilej, który czyni wielki Gamoni stado, ja patrzeć na to muszę Znów [?] się [?], nic dobrego nie wróżę Głupota nie zna granic, widzę brak wstydu Aż zbiera się nienawiść podświadomie, bez kitu Niektórzy dla kwitu przekręcają każdego Kurewstwo ich alter ego, z nadmiarem złego Pieniądz w tych czasach, jak epidemia, plaga Dlaczego, sam rozkmiń sobie skąd ten bałagan Podłych zagrań dziś niestety nie brakuje Ciężko przepalić emocje, gdy brat zmienia się w szuje Nie pojmuję, a nienawiść sama [?] emanuje Łatwo jest tu wpaść w ślepą furię W szponach nienawiści, w nienawiści szponach Wciąż za hajsem wyścig, zawiść, zazdrość, Wszystkim dookoła, wszystkim, wszystkim dookoła Wszystkim dookoła, wszystkim, wszystkim dookoła [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
◎ Más canciones de Bonus RPK
Ver artista#TítuloÁlbumDuración
- 160-tkaSingle--:--
Bonus RPK
- 2Aktualizuje DaneSingle--:--
Bonus RPK
- 3Anty fałszSingle--:--
Bonus RPK
- 4Artysta KombinatorSingle--:--
Bonus RPK
- 5Arytmia Serca (Remix) (ft. ATR MF & Szpaku)Single--:--
Bonus RPK
- 6Autentyczny rapSingle--:--
Bonus RPK